RODZAJE ŚNIEGU

Dziś oddajemy głos klasykowi. Zamiast mądrzyć się i powielać informacje, pozwalam sobie na opublikowanie fragmentu tekstu Stanisława Zielińskiego. Nie ma tu mowy o encyklopedycznej nudzie! Pomiędzy wierszami można wyłowić ciekawe fakty na temat ówczesnego świata i ludzi. Bardzo ciekawie w tego typu relacjach wypada zawsze porównanie zjawisk, które wydają się ponadczasowe. Inne z kolei, jak dajmy na to sprzęt czy obyczaje zmieniają się szybko. Jako ciekawostkę może wspomnę, iż już wówczas była mowa o żółtym śniegu ;) 

Czytając relacje choćby na naszych stronach, spotkacie się nieraz z zawartymi w poniższym tekście określeniami (gips, kasza, że o puchu czy firnie nie wspomnę – oby jak najczęściej ;) Trzeba je znać, wiedzieć jak i kiedy powstaje dany rodzaj śniegu, od tego zależy nie tylko przyjemność jazdy ale i bezpieczeństwo. Jeśli kogoś zaciekawi taka forma ‚opowiadań z czasów minionych’ – polecam dział ‚Retro’ na naszej stronie. Teraz już zapraszam do lektury fragmentu kultowej książki „W stronę Pysznej” wydanej po raz pierwszy w 1961 r.  [Arkez]

RODZAJE ŚNIEGU

O śniegu marzą dzieci. Dla laików śnieg jest biały, a padające płatki przywodzę na myśl zimę, choinkę i monotonną biel na polach. Narciarz jeździ po śniegu – prawda oczywista. I dlatego właśnie słowo „śnieg” nic narciarzowi nie mówi.
Śnieg – ale jaki? Puch, cudowny firn czy piekielna łamliwa szreń przetykana kalafiorami?
Gips, boraks, gangle, sparszywiały śnieg odwilżowy, złączony z po­dłożem czy lecący na dźwięk głosu ludzkiego?

Śnieg w górach stanowi o podstawowej wielkiej niewiadomej, o trudności drogi narciarskiej. Gdyby pierwsi narciarze wiedzieli więcej o kaprysach tatrzańskiego śniegu, kto wie, czy narciarstwo w Tatrach w ogóle by się rozwinęło… Co prawda, kiedyś padały na Podhalu takie śniegi, że zimą nie można było się przekopać z jednej strony Krupówek na drugą, a sanna trwała aż do maja. Było to jednak bardzo dawno, tak dawno, że nikt tych śniegów nie pamięta.

Tatry nie grzeszą śnieżną monotonią. Bywa, że cała zima mija szaro i bezśnieżnie. Zdarza się również, że śnieg zaczyna prószyć w lipcu, a we wrześniu na dobre już przykrywa góry. I zgadnij, bracie, jaka dla narciarza najbardziej odpowiednia pora? Bywa w lutym zielona trawka na Gubałówce i bywa taki marzec, że z deskami na plecach trzeba leźć pod Zawrat, aby zjechać między łysinami suchych traw i kamieni(…)

Boże Narodzenie pod śniegiem trafia się tak rzadko, że trudno znaleźć zakopiańczyka, który by takie święta pamiętał. Zwykle wieje wiatr halny, a jeśli nawet siarczysty śnieg zwali się na Wigilię, to pierwszego dnia świąt halny roztopi go w błoto.

W Tatrach człowiek nie jest pewien nawet typowej barwy śniegu. Był kiedyś w Hlińskiej Dolinie śnieg przedziwnie żółty, pocętkowany deszczem na szaro. Śnieg zlodowaciały mieni się błękitem. We mgle sinieje. Pod wieczór staje się różowy. Ostatnio pokazują się śniegi szare, prawie popiołowej barwy. Ktoś widział śnieg czerwonawy. Ale to już nabytki całkiem nowej doby.

W lecie o śniegu mówi się najchętniej. Jesienią śniegu doczekać się wprost nie można. Tęsknią narciarze do zimowego puchu, marzą o wiosennym firnie. A gdy śnieg wreszcie spadnie…

Są tacy, którzy w nieobliczalności „warunków śnieżnych” upatrują główny urok narciarstwa – rzecz jasna, mowa o turystach, a nie o zawodnikach. Pewne, że zimą w Tatrach nie ma z góry określonej drogi zdecydowanie trudnej czy łatwej. Dziecinna przełęcz, krowia perć latem, niewinny zjazd przy firnie lub przy puchu, w objęciach szreni nabierają cech niebezpiecznej stromizny, czyhającej na każdy nieostrożny ruch narciarza. Podejście, które można z łatwością zrobić na nartach pod sam szczyt w niedzielę, w poniedziałek nie puści, zmuszając do mozolnego kucia stopni w oblodzonym i stwardniałym na żelazobeton śniegu.

W dobrych warunkach zjazd dziesięciominutowy, w złych – godzinna mordęga, mozolne przepychanie się na kijkach tam, gdzie dwa dni temu jechało się całym pędem.

Marzeniem każdego narciarza jest, jak wiadomo, firn legendarny śnieg wiosenny, częściej opisywany w kurierkach niż oglądany w nieskazitelnej swej formie w Tatrach. Słońce musi go wysmażyć, a mróz zamrozić – na przemian przez parę dni jednolitej pogody. Firn, jeśli się jednak trafi, pozwala na wszelką brawurę, ewolucje, lekceważenie stromizn i lawin, zarówno przy podejściu, jak i przy zjeździe. Jednakże trzeba pamiętać, że pod wieczór lub w chmurny dzień firn zmienia się w szreń.

Firnu nikt nie ogląda bez słońca, lazuru i kwitnących wśród śniegu krokusów. Przy firnie wiać może jedynie ciepły podmuch halnego. Kurniawa ani zadymka nie grożą narciarzowi z tej prostej przyczyny, że dzień szary, bezsłoneczny lub świeży opad natychmiast zmieniają firn w szreń lub „papę”. Firn jest „śniegiem ziemskim”, ale częściej się o nim marzy, niż po nim jeździ.

Gdy leży firn, narciarze upodabniają się strojem do plażowiczów. Termometr na graniach pokazuje bite trzydzieści stopni, a w kotłach górskich podzwrotnikowy wprost panuje upał i ostry blask uderza w oczy. Firny pysznią się wysoko, a w tym samym czasie na polanach hal Tatr Zachodnich bajeczne rozkwitają barwy.(…)

Idealny śnieg zimowy, puch - też miewa kaprysy. Zbyt wiele puchu na zboczu pachnie lawiną, a torowanie w świeżym, nie uleżałym puchu, szczególnie przy dłuższej wycieczce, wymaga siły Herkulesa i cierpliwości świętego. Dlatego doświadczony narciarz czeka dzień lub dwa. Wyrusza w góry, gdy puch się uleży.

Niestety, bardzo rzadko pojawia się w Tatrach szeleszczący kuzynek puchu, błyskotliwy boraks, śliczny śnieg z gwiazdek mrożonych powstały, gdy mróz ciężką mgłę górską osadzi sprowadzając słońce. Równie rzadka jest zimowa imitacja firnu, śliska, przemarznięta kasza, sypiąca się jednak chętnie lawiną. Te dwa gatunki należą do rodziny śniegów łaskawie usposobionych dla łydek narciarza.

Przeciwieństwem tych ideałów jest szreń, łamliwa szreń, jasna cholera i czarna rozpacz narciarza tatrzańskiego. Na jednolitej szreni, szczególnie przy dobrych kantach, dadzą się jeszcze wykonać krótkie i zwięzłe ewolucje, hamujące z miejsca niebezpieczny w tych warunkach rozpęd – ale przy głębokiej łamliwej szreni wszelka sztuka zawodzi. Jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych śniegów dla nóg i dla nart. Tnie buty pierwszorzędnie. W terenie nadaje się chyba jedynie do ślimaczej jazdy zakosami, z duszą na ramieniu.

Zwykła szreń, której twardość może się wahać od miękkości zamarzającej grudy po matową twardość chińskiej porcelany, dla rozmaitości zakwitać może chropowatym kalafiorem, wyboistym gangiem, tępym gipsem, otwierając urozmaiconą listę zmiennych śniegów tatrzańskich, męczących niesłychanie nogi, a groźnych dla ścięgien, kości, nart i zębów narciarza. W terenie podobne śniegi wymagają bardzo ostrożnej jazdy, niepopuszczania ani na chwilę nart, starannego wypatrywania drogi i szybkiej orientacji po odcieniu śniegu, aby nie ulec gwałtownemu zahamowaniu lub szarpnięciu.

Zarywające, męczące mięśnie, mało nośne śniegi odwilżowe, bardzo groźne pod względem lawinowym, dopełniają z grubsza listy udręk śnieżnych czyhających na amatora terenowej jazdy. Ale wszystkie one dochodzą do pełnego głosu dopiero przy silnej stromiźnie. Upadek na szreni na równym – jest tylko upadkiem. Na stromym zboczu tatrzańskim upadek oznacza lecenie w przepaść. Szarpnięcie na małym pagórku jest tyfko nieprzyjemnością. Przy silnym pędzie – grozi zerwaniem ścięgna.

W zimie nie ma więc dróg łatwych lub trudnych. Jest tylko droga, na której może przydarzyć się wszystko. Szczególnie w Tatrach, obdarzonych dużymi stromiznami i bardzo kapryśnymi pokładami śnieżnymi. Narciarz wyruszający w góry musi być przygotowany na wszelką ewentualność. To, że przebył kiedyś najwyższą jakąś przełęcz bez trudu, nie dowodzi, aby nazajutrz, na dwakroć niższej karku nie skręcił albo – jeśli się pod szczęśliwą gwiazdą urodził – nart nie połamał na kawałki.

Tyle o śniegu, a przecież – nie wszystko… Gdy wiosenne słońce nagrzeje świeżo spadły puch, rodzi się śnieg ciężki, podlepiający. Nie pomagają ani smary, ani ciężkiego kalibru przekleństwa. Śnieg lepi się kilogramowymi bułami, obciąża nogi i wykręca kostki. O takim śniegu nawet się gada niechętnie.(…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current ye@r *