mgla

Zagrożenia: MGŁA

Mgła

Mgła to całkiem niezły horror z 1980 r. w reżyserii Johna Carpentera. W tym miejscu chcielibyśmy jednak omówić równie ciekawe, co niebezpieczne zjawisko przyrodnicze. Mgły różnią się od nisko wiszących chmur tym, że ich podstawa styka się z powierzchnią ziemi podczas gdy podstawa chmur znajduje się ponad gruntem. Ta różnica występuje jednak tylko w encyklopediach. Wędrując granią i wchodząc w obszar, który otuchy dodać może co najwyżej osobie cierpiącej na lęk wysokości, nikt nie będzie się zastanawiał jak prawidłowo zdefiniować to białe gówno, w które właśnie włazi.

Zagrożenia.

  • „We mgle każda tatrzańska droga narciarska może być drogą do grobu. Mgła ogałaca narciarza z wszelkiej broni, odbiera mu wzrok, poczucie stromizny, możność orientacji, wywołując na dobitkę ciężką depresję psychiczną”. True
  • Rozpraszając fale akustyczne mgła powoduje również, że na stokach i w kotlinach nasze ewentualne wołanie o pomoc będzie bardzo słabo słyszalne, a ponadto może być odbierane mylnie tzn. nie z tego kierunku, z którego faktycznie dobiega!
  • Na terenach płaskich zaś we mgle głos rozchodzi się z siłą zwielokrotnioną, co powoduje wrażenie, iż źródło dźwięku znajduje się dużo bliżej niż w rzeczywistości.
  • Na równej, ośnieżonej przestrzeni, spowitej mgłą i drobnym padającym śniegiem nie widać po prostu nic i po krótkim czasie człowiek czuje się jak w białej kuli – nazywa się to fachowo whiteout.
  • Musimy również pamiętać gdziekolwiek byśmy nie byli, czy to Tatry czy Alpy, przy takiej pogodzie nie przyleci po nas helikopter ratunkowy.

Porady.

  • Raczej nie oglądać przed wyjściem wspomnianego filmu Carpentera ;)
  • Zachować jeszcze większą niż zwykle ostrożność, np jeśli idziemy w kilka osób wzdłuż tyczek lub innych charakterystycznych punktów – z początku osoba najlepiej znająca teren (wypatruje następnej tyczki), za nią w pewnej odległości kolejna itd, z tyłu w rejonie ostatniej tyczki zamykający. Sprawdza się w ekstremalnych warunkach z ekipą zgraną i na odległość głosu/wzroku między poszczególnymi członkami
  • Zwracać uwagę na wszystkich członków (w skrajnych przypadkach związać się liną – lecz jest to akurat złe rozwiązanie gdy istnieje równocześnie zagrożenie lawinowe)
  • Jeszcze dokładniej niż zwykle obserwować otoczenie, punkty charakterystyczne itp.
  • Warto posiadać w takich momentach sprzęt GPS

W górach mgła jest zjawiskiem spotykanym bardzo często i bez względu na porę dnia czy roku. Jeśli warunki są bardzo ciężkie to warto rozważyć zmianę planów – pozostanie w schronie lub wycof, który jak mówią, jeszcze nikomu wstydu nie przyniósł!  Jeśli jednak zaryzykujemy przeprawę w tak trudnych warunkach, nagrodą może być okno w chmurach, które otworzy się gdy osiągniemy konkretny pułap i niezapomniany widok na morze chmur pod nami. Może nie powinienem tego pisać ale w pewnych okolicznościach mgła bywa także… sprzymierzeńcem ;)

I zamiast filmiku tym razem cytat z klasyka:

„Była kiedyś taka mgła na Hali Gąsienicowej, o której mówiono w schronisku, że lada moment ucieknie w górę. Ziętkiewicz z kolegami postanowił nie czekać, aż świat się odsłoni. Szkoda im było czasu. Mieli iść przez Zawrat. „Byle staw przejść, w żlebie Zawratu nikt nie zabłądzi”.
Uparli się i poszli. Idą. Koło pomnika Karłowicza weszli w łożysko potoku i wkrótce znaleźli się pod progiem Czarnego Stawu. Pokonali próg zakosami i już są na stawie. Przecinają staw, kierując się do jego lewego kąta. Potem stokami Granatów wzniosą się na pierwszą bulę ponad Czarnym Stawem. Z buli skręcą w prawo ku prostopadłej ścianie Kościelca. Pod ścianą krawędzią śniegu skierują się w prawo, ku stromemu lejowi śnieżnemu. Lejem do góry, przy końcu trawers w lewo na małą przełączkę. Stąd kilkanaście metrów poziomo, skręt znowu w prawo do zwężenia śnieżnego, ograniczonego z lewej strony bulą nad Zmarzłym Stawem. Stąd kilka metrów w dół ku wielkim polom śnieżnym rozpoczynającego się Żlebu Zawratowego. Szerokimi zakosami w górę żlebu aż do miejsca jego zwężenia. Ostatnie kilkadziesiąt metrów pokonają albo na butach , albo na rakach, jeśli oblodzenie silne… Taką mieli drogę przed sobą, drogę doskonale znaną. Z Hali na przełęcz powinni iść niecałe trzy godziny.
Weszli na staw, idą, idą … Raptem tknęło coś Ziętkiewicza. Spojrzał na zegarek: staw się wydłużył przeraźliwie! Minęły już dwie godziny! Cóż, mgła… Idą dalej , ale ciągle po płaszczyźnie równej jak stół. Włażą na jakieś ślady. „Skoro tamci sobie dali radę, damy i my…”
Śladów przybywa. Biegną w różne strony, krzyżują się, przyciągają jak magnes, dają złudzenie, że idzie się we właściwym kierunku. Ziętkiewicz popatrzył raz jeszcze na zegarek i rozpoczął poszukiwanie łożyska wypływającego ze stawu potoku…
Z wielką biedą wyrwali się wreszcie mgle i jak niepyszni zjechali do schroniska. Następnego ranka mgła opadła. Ruszyło bractwo hurmem nad staw oglądać wczorajsze ślady. Patrzyli i oczom nie chcieli wierzyć: nawet do połowy stawu nie utrzymali kierunku. A potem kręcili się już tylko w kółko, rysowali esy-floresy i ósemki.”

Stanisław Zieliński „W stronę Pysznej” [fragmenty]

A.Jopert

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current ye@r *